wtorek, 12 sierpnia 2014

Rozdział XV " Ponowne spotkanie "

Otworzyłam oczy i zobaczyłam jakiś pokój. Nie był to mój pokój. Chciałam poprawić kosmyk włosów, który opadł na mój policzek i drażnił mnie oraz zasłaniał część widoku. Dopiero teraz poczułam, że nie mogę wyjąć ręki bo jestem objęta "żelaznym" uściskiem.Odwróciłam głowę na bok i ujrzałam Reus'a. Wszystko sobie przypomniałam. Pierwsza myśl, która mi przyszła do głowy to " Cholera ! Znowu ?! ". Leżałam z Marco w jednym łóżku. Właściwie to ja na nim leżałam ! Wtulona w jego klatkę piersiową z podciągniętymi nogami prawie pod brodę.Czułam jego ciało. Każdy jego oddech. Jego ramiona oplątały moje ciało i przycisnęły do niego. Wisienką na torcie było to, że on był w samych bokserkach a ja w bieliźnie. Ktoś mi powie do cholery gdzie podziała się moja koszulka.? Nasza kołdra leżała na podłodze obok łóżka. Nie chciałam wstać bo bym go obudziła, więc chciałam się chociaż czymś przykryć. Tylko czym ? Bomba ! Nie, nie chciałam się przykryć bombą tylko prześcieradłem. Wyciągnęłam rękę na tyle ile pozwolił mi "żelazny" uścisk chłopaka. Brakowało mi jeszcze kilku centymetrów. Spojrzałam na blondyna czy dalej śpi. Uśmiechał się przez sen widocznie śniło się mu coś przyjemnego. Wychyliłam się najdelikatniej jak potrafiłam. Mam ! Znów zerknęłam na blondyna. Tym razem przymrużył oczy a potem lekko uchylił powieki jakby bał się słońca, które może urazić go jaskrawym światłem. Spojrzał na ma mnie a raczej na nasze ciała i jego źrenice momentalnie się rozszerzyły, chyba dotarło do niego w jakiej sytuacji się znajdujemy.
- Ee, hej, to ... ja ... przepraszam, już sobie idę - powiedział speszony delikatnie zdjął mnie ze swojego ciała i położył na łóżku. Po czym wyszedł w pośpiechu z pokoju za nim zdążyłam coś powiedzieć. Zabrałam z pokoju moją torebkę i poszłam do łazienki. Wyjęłam z niej kosmetyczkę i dopiero teraz przyjrzałam się swojemu odbiciu w lustrze.Wyglądałam okropnie : podpuchnięte oczy, przekrwione białka oczne, szczupła twarz na, której wydatne były kości policzkowe i jak zawsze blada cera. Nie chciałam więcej patrzeć na swoje odbicie więc zdjęłam z siebie bieliznę i weszłam pod prysznic. Oblałam swoje ciało ciepłą wodą. Wyszłam po kilku minutach. wytarłam się dokładnie i założyłam strój z wczoraj. Jeszcze raz spojrzałam w lustro wyglądałam odrobinę lepiej ale wciąż jak chodzące zombi. Nałożyłam na swoją twarz korektor, a dokładniej w okolice oczu, by wyglądały na bardziej ludzkie. Pomalowałam suche usta pomadką,  spakowałam swoje rzeczy do torebki i wyszłam z pomieszczenia. Cicho zeszłam po schodach i skierowałam się do kuchni. Zobaczyłam Reus'a, który stał do mnie tyłem i pichcił coś w kuchni. Miałam dwa wyjścia : zostać z nim i poczekać aż mnie odwiezie, zapewne nie obyło by się bez śniadania i rozmowy, albo ucieczka bez słowa.

                                                                       ***

Już po chwili maszerowałam do domu. Napisałam do niego sms'a żeby się nie zdziwił choć to pewnie nieuniknione.
Do Marco : Dziękuję za wszystko. Nie chciałam sprawiać kłopotu.

                                                                       ***

Po powrocie do domu przebrałam się i przyrządziłam sobie śniadanio-obiad a w między czasie usiadłam z laptopem na kolanach i przeglądałam Facebooka. Dużo się u mnie nie zmieniło no może no może oprócz tego, że teraz w rubryce zamieszkania widnieje Dortmund, w śród znajomych mam piłkarzy BVB i ich partnerki oraz jestem na kilku zdjęciach z nimi. No oczywiście po tych trzech zmianach odezwało się do mnie mnóstwo znajomych z podstawówki, gimnazjum, liceum każdy chciał coś od mnie. A to autograf, a to mnie odwiedzić, a to bilet na mecz, a to koszulkę klubową. Wkurzona przez tych idiotów wylogowałam się i zamknęłam laptopa. Tylko trzy rzeczy, a może aż trzy zmieniły prawie całe moje życie. Zjadłam spaghetti i posprzątałam po sobie.Pomaszerowałam na górę i tam wykonałam nudne zajęcia, które utrzymują dom w porządku (czyt. odkurzanie, nastawienie pralki itp.). W końcu rzuciłam się na moje łóżko plecami. Słońce dawało się ostatnio we znak. Powieki powoli mi opadały. Nie miałam siły ani chęci z nimi walczyć aż zamknęłam całkowicie oczy. Byłam na skraju dnia a krainy snu. Miałam właśnie przekroczyć granicę snu gdy zadzwonił mój telefon. Wyjęłam go z kieszeni szortów. I nawet nie patrząc na ekran odebrałam.
- Halo ? - zapytałam zmęczona i senna
- No cześć ! - usłyszałam głos Mo. Od razu otworzyłam oczy i podniosłam się do pozycji siedzącej. Zmęczenie i senność znikły w momencie.
- Hej ! Gdzie jesteś ?
- Właśnie wróciliśmy. Jeśli chcesz to wpadnij do mnie - zaproponował
- Jesteś u siebie ? - zapytałam
- Tak, właśnie ... - nie dałam mu dokończyć
- Będę u ciebie za chwilę - rzuciłam i rozłączyłam się.  Zgarnęłam torebkę z wieszaka obok drzwi, zakluczyłam je, wrzuciłam kluczyki do torby i puściłam się szybkimi krokami do jego domu, dalej trzymając telefon w dłoniach i bawiąc się nim.
Bywałam tam często. Spotykaliśmy się tam z Mo i czasami jego znajomymi. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się, gotowaliśmy, pływaliśmy w basenie i robiliśmy inne rozmaite rzeczy. Po 4 minutach szybkiego marszu, a raczej biegu byłam na miejscu. Nacisnęłam klamkę a drzwi ustąpiły. Właściciel pozwolił mia raczej nakazał mi nie dzwonić bo go to denerwowało, a po za tym dał mi zapasową parę kluczy jak to powiedział "Na wszelki wypadek". Weszłam do domu a z naprzeciwka wybiegł mi Moritz. Ja też zaczęłam biec. Czułam się jak w zwolnionym tempie. Złapał mnie w pasie. Obróciliśmy się wokół kilka razy, po czym ustaliśmy. Zarzuciłam mu ręce na szyje a on dalej trzymał swoje na mojej talii. Przytuliliśmy się do siebie mocno.
- Tęskniłam - powiedziała
- Ja bardziej - odparł
- Ekchem - dobiegło moich uszu specjalne kałsnięcie. Spojrzałam w stronę skąd pochodziło dany odgłos. Staliśmy na przeciwko wejścia do salonu a w nim siedzieli chłopcy. Przyjrzałam się im dokładniej w kilku z nich rozpoznałam piłkarzy miejscowego klubu. Był tam : Kevin, Roman, jakiś blondyn, Neven, Sev, chłopak o długich czarnych włosach, Henrich i ... on ... blondyn ... z którym spałam ... a raczej na nim ... Marco.
Odsunęłam się od Moritz'a i stanęłam w progu pokoju.
- Hej - przywitałam się zmieszana
- Cześć, hej, siemka - każdy odpowiedział inaczej
- Tak, właśnie przyjechaliśmy z chłopakami - usłyszałam szept z tyłu. Więc to chciał mi powiedzieć za nim mu przerwałam podczas rozmowy telefonicznej. Czyli to z nimi  Mo był w górach a raczej z częścią bo Reus nie był tam na pewno.
- To jest Robb - Mo wskazał na blondyna ten zaś pomachał mi - A to Nando - tym razem wskazał na chłopaka o kruczoczarnych włosach ten zaś skinął głowa w moim kierunku - A to Lena
Wymieniliśmy, krótkie spojrzenia a potem nastała cisza, którą zdecydowałam się przerwać
- Jak tam wyjazd ? - zapytałam licząc, że zapomną o moim "przywitaniu" z szatynem
- Dobrze - odparł Robb
Znów nastała cisza. Każdy patrzyła się na nas a ja próbowałam unikać ich wzroku. Skupiłam się na Marco. On jedyny nie patrzył na nas tylko w bok więc swobodnie mogłam go obserwować. Ubrany był w szary T-shirt w serek, jeansowe spodenki do kolan i krótkie, czarne trampki. Widziałam tylko połowę jego twarzy ale dało się zauważyć, opuchnięte oczy i zmęczoną twarz. Obrócił się i patrzył mi w oczy. Od razu odwróciłam się w inna stronę. Czułam na sobie wzrok Marco. Nie dziwię mu się. Spędziłam z nim miły dzień. Potem zasnęła w jego pokoju, w jego łóżku, w jego ramionach. Na dodatek oboje w bieliźnie a potem wyszłam z jego domu bez słowa wyjaśnienia. Teraz widziała mnie jak przytulałam się z Moritz'em. Tym, o którego wczoraj podczas pikniku pytał się co nas łączy. Zaś ja odpowiedziałam mu, że nie wiem ale dałam mu do zrozumienia, że nie jesteśmy parą. Najgorsze w tym było to, że jego mina byłą dla mnie zagadką. Nie wyrażała nic. Zero emocji.
- Moritz biegał jak oparzony żeby znaleźć zasięg i do ciebie zadzwonić - powiedział Roman. Na co reszta zareagowała niepohamowanym śmiechem.Nawet ja się zaśmiałam.
- Śmiejcie się, śmiejcie ale tam na prawdę nie było zasięgu - odparł chłopak
Poczułam jak obejmuje mnie w talii a jego głowa z lądowała na moim ramieniu tak, że moje ramie znalazło się pomiędzy jego podbródkiem a szyją.
Zesztywniałam na całym ciele od razu. Nie wytrzymam. Musiałam coś zrobić. Wpadłam tylko na jeden pomysł. Już po chwili rozległ się huk.

_______________________________________________________________________________
   
    Jeśli przeczytałeś rozdział proszę skomentuj to bardzo motywuje do dalszego pisania !
Dziękuję za 7 komentarzy pod ostatnim rozdziałem i prawie 6 tysięcy wejść ♥ Nie umiem opisać moje szczęścia.

WYJAŚNIENIA ! :

Hej kochani !
Powracam do was. Nie było mnie ponieważ wyjechałam na nie zapowiedziany wyjazd na 2 tygodnie bez internetu. Teraz zaś chodzę na półkolonie i dziś pływaliśmy łódkami po Krutyni i mijaliśmy ludzi na kajakach. Wielu z nich to obywatele Niemiec ! Tak, też byłam zdziwiona. Było ich tam bardzo dużo ! Jedni nawet zapytali się nas skąd jesteśmy po niemiecku. A jako, że jestem jedną z najstarszych i coś tam umiem i rozumiem w tym języku, odpowiedziałam im " POLAND ! ". Krzyczałam też teksty typu " Ich liebe Borussia Dortmund und Marco Reus ! " taa było świetnie. Oni reagowali śmiechem i jeden z nich nawet  krzyknął coś tam i "Robert Lewandowski " myślałam, że popłaczę się ze szczęścia. Taki mały gest a jednak tak bardzo cieszy ♥

Co do rozdziału : Miał wyglądać kompletnie inaczej, ale nie umiałam tego opisać a na dalszy ciąg tej akcji mam pomysł. Bardzo długo się męczyłam z tym rozdziałem. Nie do końca mi się podoba, ale nic innego nie jestem w stanie wymyślić.
Jak myślicie co zrobiła Lena ? I czy porozmawia z Marco ? No i w  końcu co z Moritz'em ? Dlaczego Lena tak zareagowała ?
Pozdrawiam Reusowa ;*

             Nowy kapitan BVB to Mats Hummels, zastępcy to Marco Reus i Roman Waidenfeller
                                      Jutro mecz Borussia Dortmund - Bayern Monachium !

        Skład BVB na sezon 2014/2015 
                                                                #BVBselfie
                                                             Kocham to zdjęcie *.*

                                                                 Nowy Kapitan ^^

czwartek, 24 lipca 2014

Rozdizał XIV " Chciałabym żeby czas się zatrzymał "

- Raz się żyje
- To na trzy. Raz, dwa, trzy ...

Zrobiłam to ! A raczej zrobiliśmy. Skoczyliśmy do wody. Poczułam jak wlała mi się do uszu. Już po chwili wypłynęłam na powierzchnie, dalej lekko machając rękoma żeby nie utonąć. Przetarłam rękoma oczy i spojrzałam w poszukiwaniu Marco. Okazało się, że był obok mnie.
- Było świetnie ! - powiedziałam podekscytowana
- To co jeszcze raz ? - zapytał
- Ty się jeszcze pytasz ! - odparłam. Skoczyliśmy jeszcze kilka razy. Lekko zmęczeni przestaliśmy skakać i zaczęliśmy pływać. W pewnym momencie Marco odwrócił się do mnie plecami a ja spojrzałam w tym samym kierunku. Patrzył na klucz ptaków, które przelatywały nad jeziorem. Po kilku chwilach zniknął nam z pola widzenia ale on dalej się patrzył jakby był zahipnotyzowany. Postanowiłam "przywrócić" go do tego świata. Obryzgałam go wodą na co zareagował momentalnie.
- Ejj !
- No co ?! - zapytałam jakbym nie wiedziała o co mu chodzi
- Zemszczę się -odparł i również ochlapał mnie wodą. Nie obyło się bez śmiechu. Zmęczeni zabawą wyszliśmy z wody i siedzieliśmy na pomoście. Słońce zaczęło zachodzić ale mimo tego dalej mocno grzało.
Patrzyliśmy na piękny zachód słońca
- Chciałabym żeby czas się zatrzymał. Stanął w miejscu a my moglibyśmy spędzić jeszcze tutaj trochę czasu - powiedziałam
- Przyjeżdżam tu jeśli chcę odpocząć od codzienności i przemyśleć sam kilka spraw. Jeśli chcesz też możesz tu przyjeżdżać i kontemplować.
- Dzięki. Powinniśmy się już zbierać. - odparłam
- Tak masz rację
- Właściwie, która jest godzina ? - zapytałam bo straciłam tutaj rachubę czasu
- Jest 18:14
Wstaliśmy i zebraliśmy resztki jedzenia i koc. Po czym włożyliśmy je do koszyka a potem do samochodu.
- Ee dobra mądralo ale tylko w co ja się ubiorę. Bo byłeś tak genialny żeby rzucić we mnie moimi ubraniami, jak byłam w wodzie. No i teraz są całe mokre - powiedziałam
-  Poczekaj może coś znajdę w bagażniku - podszedł i zaczął szukać. Po chwili wrócił podając mi koszulkę - Tylko tyle mam
- Co ? A jakieś spodenki ? Cokolwiek !? - odparłam zdezorientowana
- Nie ma nic więcej
- Dobra dawaj to - odparłam zła. Właściwie nie wiem na kogo. Nie mogłam liczyć, że będzie woził w bagażniku cały zestaw ubrań i może na dodatek damskich w moim rozmiarze. Zważając na fakt iż to mężczyzna. Założyłam ją na bieliznę, która prawie już wyschła jak siedzieliśmy na pomoście. Po chwili spakowani siedzieliśmy w samochodzie. Ostatni raz rzuciłam okiem na to miejsce i znów wjechaliśmy w dróżkę. Czułam się niekomfortowo w tej koszulce. Sięgała mi do połowy ud. Próbowałam ją jakoś pociągnąć chociaż do kolan. On tylko się zaśmiał.
- No co ma zrobić ? Siedzę z obcym facetem w jednym samochodzie. Jest już wieczór a my jesteśmy za miastem. Siedzę w samej koszulce i to nie mojej.  Pierwszy raz mi się to przydarza i oby ostatni - rzekłam
- Uważasz mnie za " obcego faceta " ? - zapytał
- Z całego mojego monologu tylko na to zwróciłeś uwagę ?
- Tylko to mnie bardziej poruszyło - odparł
- To znaczy, że dziewczyna w samej koszulce nie robi na tobie wrażenia ani nie krępuje ciebie ta sytuacja ?
- Nic takiego nie powiedziałem - oburzył się - Mnie nic nie krępuje bo jestem ubrany ale dziwi mnie to, że uważasz mnie za kogoś obcego
- Może nie powinnam ciebie tak nazywać, więc jesteś dla mnie znajomym
- Już lepiej
 Wlepiłam wzrok  w szybę i tak minęła mi reszta podróży. W końcu ustaliśmy na jakiejś ulicy pomiędzy domami.
- Zapraszam cię do siebie - powiedział
- Och- wypowiedziałam bo zdziwił mnie tym pytaniem - Nie, to nie jest dobry pomysł
- Ja byłem u ciebie wiele razy a ty u mnie wcale. Czuję się głupio, że mnie nie odwiedziłaś. Proszę - powiedział i złożył ręce w błagalnym geście. 
-Zgoda - odparłam bezradnie bo miał rację. Tak się złożyło, że on był u mnie wiele razy a ja jakoś nie miałam nigdy okazji go odwiedzić.
Wjechaliśmy przez bramę i zaparkowaliśmy pod domem.
- Tylko jak ja mam wysiąść ?  Mam tylko koszulkę ? -zapytałam. On zastanowił się chwilę i ściągnął swoją koszulkę. Podając mi ją powiedział :
- Okryj się nią a w domu dam ci coś na zmianę.
Tak też zrobiłam. Przebiegliśmy krótki dystans i już po chwili staliśmy w jego domu. Gestem ręki zaprosił mnie do salonu.
- Rozgość się a ja zaraz wracam - odparł i zniknął na schodach zapewne prowadzących na piętro. Salon był urządzony nowocześnie ale miał swój urok. Od razu przypadł mi do gustu. Rozglądałam się po pokoju gdy podszedł do mnie Marco, który już miał na sobie jakąś koszulkę i podał mi ubrania.
- Powinny pasować. Tutaj jest łazienka - powiedział i zaprowadził mnie pod drzwi. Odświeżyłam swoją twarz i przejrzałam ubrania, które dostałam. Była to koszulka i spodenki. No cóż innego wyjścia nie miałam. Założyłam ubrania i wyszłam z pomieszczenia. Dom był duży i ciężko było mi się w nim odnaleźć ale jakość wróciłam do salonu. Zastałam w nim Reus'a siedzącego na kanapie a obok niego na stoliku stały dwa duże parujące kubki. W telewizji leciał akurat jakiś film. Przysiadłam się na przeciwko niego w sporej odległości.
- Dzięki za ubrania - powiedziałam
- Nie ma za co - odparła uradowany - Bierz póki jest ciepła - wskazał na kubek. Wzięłam napój, który okazał się herbatą. Upiłam łyk i poczułam wewnętrzne ciepło.
- Opowiadaj jak tam u ciebie ? - zapytał
- Ee jakoś się ciągnie. A u ciebie ?
- Tak samo. Treningi, spotkania ze znajomymi a potem wracam do pustego domu. To trochę przygnębiające. Nie mam się nawet do kogo odezwać - powiedział
- Bardzo przeżyłeś rozstanie z Caroline ?
- Nawet nie wiesz jak bardzo - odparł spuszczając głowę. Postawiłam swój kubek na stoliku obok kubka gospodarza domu. Przysunęłam się do niego i mocno go objęłam. Trwaliśmy w uścisku dłuższą chwilę aż on w końcu się odezwał :
- Dziękuję. Bardzo mi brakowało kogoś takiego
- Jeśli chcesz możesz mnie zawsze przytulać gdy ci smutno albo źle - zaproponowałam
- Na pewno skorzystam - odparł już weselszy
- To co oglądamy film ? - zapytałam
- Jasne - odpowiedział i przełączył na jakiś kanał gdzie leciał akurat jakiś film z niezłymi efektami
Usiedliśmy obok siebie, stykając się ramionami. Po kilku minutach film kichnęłam, później znowu. Blondyn położył rękę na moim czole.
- Lena ty jesteś rozpalona. Masz gorączkę ! - powiedział przerażony
- Nie, po prostu jakoś się za dobrze nie czuje - odparłam
Chłopak wstał i po chwili wrócił z termometrem. Gdy zmierzyłam temperaturę okazało się, że mam 38.9 stopnia.
- No świetnie mam jeszcze gorączkę, w takim razie będę się zbierać do domu
- Nie ma mowy ! Nigdzie nie idziesz - zaprotestował
-  To chociaż mnie odwieź - powiedziałam
- Nigdzie nie idziesz ani nie jedziesz. Nocujesz u mnie - odparł
- Dziękuję za propozycję ale nie skorzystam - odparłam pewna swoich słów
- Ja ciebie nigdzie nie puszczę. I tak będziesz tu nocować - odparł
- Ale ... - zaczęłam zaś on przerwał mi
- Nie ma żadnego "ale" - odparł a moja pewność gdzie się ulotniła.
Wstał a ja zrezygnowana poszłam za nim. Zaprowadził mnie do pokoju.
- Ładnie tutaj - powiedziałam
- Dzięki, Mnie też się podoba moja sypialnia
- Och nie wiedziałam. W taki razie mogę spać w innym pokoju
- Spokojnie dam sobie radę. Tu masz łazienkę a ja zaraz wracam - wskazał na drzwi obok a sam wyszedł z pokoju. Weszłam do łazienki i ustałam na przeciwko dużego lustra. Byłam blada jak zawsze. Miałam podkrążone oczy i czerwone żyłki na oczach. Wyglądałam jak hmm postrach. Współczuję temu kto miałby mnie wieczorem w ciemnej uliczce. Umyłam się w pośpiechu i włożyłam ubrania, które dostałam. Po czym wróciłam do sypialni.W tym momencie w drzwiach pokoju pojawił się Marco z tacą w rękach.
- Wskakuj do łóżka - powiedział a ja poczłapałam się do wielkiego łóżka. Usiadłam na środku i przykryłam się pościelą.Przysiadł się na skraju łóżka, stawiając tacę na szafce obok łóżka.
- Tu masz leki, i coś do zjedzenia. Mam nadzieję, że poczujesz się lepiej. Dasz sobie radę ?
- Oczywiście mamusiu - powiedziałam dumnie
- Ha ha - powiedział sarkastycznie - W takim razie ja pójdę się umyć i te sprawy.
- Ok
Gdy Reus wyszedł postanowiłam zająć się tacą. Połknęłam tabletki i zjadłam kanapki. poczułam jak nagle zrobiło mi się zimno. Cała fala lodowatego oddechu rozeszła się po moim ciele. Zaczęłam dygotać z zimna. Przykryłam się kołdrą pod sam nos i zaczęłam upijając łyczkami ciepłą herbatę. Liczyłam, że mnie rozgrzeje. Na darmo. Uczucie ciepła trwało może kilka sekund. Odstawiłam do połowy wypity kubek i owinęłam się szczelniej nakryciem, bo może gdzieś ominęłam dziurę, którą mogło wlecieć zimno. Położyłam głowę na poduszce i próbowałam usnąć by móc zapomnieć o dreszczach.
Obudziłam się wokół mnie panowała ciemność. Jednym źródłem światła  było światło księżycowe. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 00:21. Dopiero teraz go dostrzegłam. Siedział w fotelu obok łóżka. Lekko pochylony do przodu, ręce miał oparte na kolanach i złączone w uścisku. Ubrany był jedynie w bokserki. Patrzyliśmy sobie chwilę w oczy. Chyba chciał upewnić się, że się obudziłam.
- Jak się czujesz ? - zapytał
- Dd-obb-rzee - powiedziałam szczękając zębami
- Tak bardzo ci zimno - znów zapytał
- Dd-amm rrra-ddę - a ja znów wyszczękałam
Patrzył na mnie jeszcze chwilę, po czym wstał i podszedł do łóżka. Podniósł kołdrę tym samym wpuszczają zimno.
- Cc-o tty rro-bbissz ? - zdezorientowana zapytałam
- Jak to co ? Ty mało nie zamarźniesz na kość a ja nie wytrzymuję bo jest mi za gorąco. Wiec pomagam ci - odparł przykrywając się nakryciem.
- Niee mmu-ssiszz
- Ale chcę - powiedział i przysunął się do mnie. Objął mnie ramieniem i przycisnął do swojego torsu. Był gorący, jego skóra parzyła. Na początku oboje czuliśmy się niekomfortowo. On w bokserkach a ja w jego koszulce i bieliźnie bo spodenki zdjęłam żeby było mi wygodniej spać, jeszcze przed tym jak zrobiło mi się zimno. Nie miałam nawet siły ich poszukać i założyć. Z każda minutą, w której siedzieliśmy tak do siebie przytuleni czułam się lepiej. Było mi cieplej i tak też zostało dopóki oboje nie usnęliśmy wtuleni w siebie.
_____________________________________________________________________________
Hej kochani ;*
Przepraszam za moją nieobecność ale byłą u mnie rodzinka przez tydzień i przywiozła dwóch brzdąców (8 i 11 lat ), które zepsuły mi komputer -.-.
W zamian napisałam długi rozdział bo nie było sensu znowu go dzielić na dwa. Jak się wam podoba ?
Pozdrawiam Reusowa ;*


sobota, 12 lipca 2014

Rozdział XIII " Moge się ciebie o coś zapytać ? "

/ Marco /
Był piątek około godziny 9 rano. Więc zaraz po przebudzeniu ubrałem się i pojechałem do Leny. Zapytałem się czy ma czas w piątek. A ona zaś odpisała, że nie ma planów. Dlatego w ramach podziękowania chcę z nią spędzić trochę czasu. Zaparkowałem samochód na podjeździe i zadzwoniłem dzwonkiem do drzwi. Czekałem kilka minut ale nikt nie otwierał. Nacisnąłem klamkę a drzwi ustąpiły .Wszedłem do środka zamykając je za sobą.
- Lena ? Jesteś  ? - powiedziałem. Odpowiedziała mi cisza. Zobaczyłem uchylone drzwi na taras. Instynktownie tak poszedłem. Zobaczyłem ją na kanapie. chciałem się przywitać ale zobaczyłem, że śpi. Przysiadłem się obok i zacząłem obserwować jak spała. Jej klatka piersiowa delikatnie się podnosiła i opadała. Wyglądała jak mała dziewczynka, bezbronna i wesoła. Można by rzec, że to księżniczka czekająca na swojego księcia. Wszystko byłoby piękne i ładne ale jest jeden problem : Życie to nie bajka. A ta dziewczyna ma charakter. Potrafi być delikatna ale gdy trzeba pokaże pazur. W końcu zdecydowałem się ją obudzić bo nie będę patrzył cały dzień jak śpi. Przejechałem delikatnie palcem po jej policzku. Była zimna jak sopel lodu a moje ciepłe ciało w dotyku z jej gasiło się. Zaczęła otwierać oczy. Po chwili przemówiła zachrypniętym głosem:
- Marco ? Co ty tu robisz ?.
- Tak jak się umówiliśmy. Dziś piątek więc zabieram ciebie - powiedziałem
- Gdzie ? - zapytała zdziwiona
- Zobaczysz - odpowiedziałem kończąc temat - Właściwie to czemu śpisz na tarasie ?
- Wczoraj do późnej nocy rozmawiałam tutaj przez telefon i pewnie usnęłam. Dobra w takim razie idę się przebrać - odparła i po chwili zniknęła mi z pola widzenia. Wróciła po kilku minutach odświeżona i

/ Lena /
- To gdzie idziemy ? - zapytałam gotowa do wyjścia
- Raczej jedziemy  - odparł i pociągnął mnie za sobą. Już po chwili siedzieliśmy  w jego samochodzie.
- To ja zdradzisz mi choć rąbek tajemnicy ? Albo nie odpowiadaj i tak wiem, że nie powiesz. Mam rację ?
- Zgadza się - powiedział uradowany
Domy stały coraz rzadziej a samochodów było tu znacznie mniej. Latarnie też stały coraz rzadziej - Po prostu wyjeżdżamy z miasta. Spojrzałam pytająco ale on tylko się uśmiechnął. Cały czas zerkałam na telefon. może nie usłyszałam dźwięku i mam nie odebrane połączenie albo chociaż sms'a. Niestety nie miałam takich wiadomości. Na prawdę byłam zdenerwowana, zła i przestraszona
- Coś się stało ? Cały czas patrzysz na telefon ? - zapytał mnie
- Chciałabym to wiedzieć - odparłam patrząc na szybę
- Jeśli chcesz możesz mi powiedzieć - powiedział patrząc na mnie. Odwróciłam się w jego stronę i zobaczyłam w jego oczach ostoję.
- Więc Moritz wyjechał w góry z kolegami. Chciałam sprawdzić pogodę na telefonie ale wyskoczyła mi informacja, że był wypadek w górach. W tych samych, do których pojechał Mo ze znajomymi. próbowałam się do niego dodzwonić ale nie odbiera. Pisałam mu sms'y  i nagrywałam się na sekretarkę ale dalej nie odpowiada. - zakończyłam swoje przemówienie
- Nie martw się.  Nic im nie będzie. Moritz to silny i sprytny chłopak, da sobie radę.
- Tak myślisz ? - zapytałam
- Ja to wiem - odparł patrząc na mnie pokrzepiająco a we mnie zatliła się nadzieja. Zauważyłam, że zaczęliśmy zwalniać. Dopiero teraz zauważyłam, że jesteśmy na piaskowej drodze, a z obu stron porasta las. Zatrzymaliśmy się na dobre.
- Wysiadamy - oznajmił podekscytowany
Wyszłam z samochodu podziwiając widoki. Była to polana porośnięta z trzech stron lasem, wyróżniała się tylko małą ścieżka, która tutaj dotarliśmy. Gdyby chciały się tam minąć dwa samochody pewnie byłby problem. Na przeciwko nas było jezioro. Od razu tam ruszyłam. Weszłam po szerokim, drewnianym  pomoście. Stałam i wpatrywałam się w piękną okolicę. Nie liczyłam czasu. W końcu usłyszałam kroki za sobą, oddech na mojej szyji i słowa.
- Pięknie tu
- Mhmm - przytaknęłam
- Ale chodź coś zjeść - Odwróciłam się i zobaczyłam, że blisko na krańcu trawy rozłożony jest koc a na nim smakołyki .Już po chwili pałaszowaliśmy jedzenie.
- Jak znalazłeś takie świetne miejsce ? - zapytałam
- Kiedyś szukałem domu znajomego i zabłądziłem. No i trafiłem tutaj - odparł. W tym momencie zadzwonił mój telefon.
- Przepraszam muszę odebrać - odparłam i pobiegłam na molo w celu znalezienie lepszego zasięgu bo w środku lasu go nie było - Halo ?
- Hej Lena !
- Cześć Mo ! Boże gdzie ty jesteś ?! Tak się boję ! Słyszałam o tym wypadku w górach. Nic ci nie jest ?
- Już spokojnie. Był wypadek ale nie w tym miejscu gdzie my byliśmy. Wszystko jest w porządku.
- Och jak dobrze. Czemu nie odbierałeś telefonu ?
- Telefonu nie odbierałem bo nie ma tutaj zasięgu. Cudem udało mi się znaleźć jedną kreskę, żeby do ciebie zadzwonić. Czy ja ciebie właśnie obudziłem ? Bo masz taki zaspany głos
- Usnęłam nad ranem. Pójdę spać jak tylko wrócę do domu
- Tłumacz się gdzie się szlajasz ?
- Hahaha jestem z Marco na pikniku
- To nie przeszkadzam. My już właśnie zaraz wyjeżdżamy.
- Nie przeszkadzasz. Zadzwoń od razu jak wrócisz
- Oczywiście. Wiesz, że tęsknie ?
- Ja też i to bardzo. To do zobaczenia
- Pa
Skończyłam z nim rozmawiać i podeszłam do miejsca, w którym wcześniej siedziałam. Położyłam się na koc i zamknęłam oczy. Poczułam jak chłopak kładzie się obok mnie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że leży obok mnie ale w przeciwną stronę. Patrzyliśmy sobie w oczy, gdy on zapytał mnie
- I jak ?
- Wszystko w porządku. Wypadek był w innym miejscu gór. Właśnie wracają - odparłam i odetchnęłam z ulgą
- To dobrze. Mogę się ciebie o coś zapytać ?
- Jasne pytaj
- Jeśli nie chcesz nie odpowiadaj. Po prostu chcę rozwiać wątpliwości. Czy ty jesteś z Moritzem ?
- ... - mięło kilka minut za nim odpowiedziałam bo wcześniej musiałam się sama nad tym zastanowić - Mo jest dla mnie ważną osobą. Świetnie się z nim rozumiem bo mamy tak samo głupi humor. Potrafi mnie rozbawić w najgłupszym momencie i pocieszyć oraz doradzić. Czasami zachowujemy się jak stare dobre małżeństwo ale podsumowując nie wiem kim dla siebie jesteśmy.
- Dziękuję, że mi to powiedziałaś - odparł po czym posłał mi uśmiech - To przez niego prawie wcale nie spałaś ?
- Skąd to wiesz ?
- Bo masz taki głos. Po za tym widać po twoich oczach - powiedział
Ja tylko patrzyłam się na jego spokojne oczy. Czułam jak słońce ogrzewa moje ramiona i nogi. Nie wiem nawet kiedy to się stało ale usnęłam.

                                                                    ***

Powoli zaczęłam otwierać powieki. Światło raziło moje oczy ale już po chwili się przyzwyczaiłam. Przeciągnęłam się i dźwignęłam na ręce by móc zorientować się w sytuacji. Zobaczyła Marco na końcu pomostu. Siedział plecami do mnie i moczył nogi. Zsunęłam buty z swoich stóp i ruszyłam do niego. Usiadłam obok niego i uśmiechnęłam się a nie pozostał mi dłużny i również się uśmiechnął. Mogłam do niego zagadać i powiedzieć, że mógł mnie obudzić ale chyba oboje wiedzieliśmy, ze potrzebowałam snu. Włożyłam stopy do wody, o dziwo była ciepła.
- Pokąpał bym się - stwierdził patrząc na taflę wody
- Ja też - rozmarzyłam się. Bo ochłodzenie byłoby cudowne zważając na to, że słońce bardzo przypiekało
- To na co czekamy ? Wskakujemy ! - powiedział entuzjastycznie
- Nie znam dna, nie wiem czy tam jest bezpiecznie. Do tego ja nie mam stroju kąpielowego ! - odparłam bezradnie
- Często tu pływam i można tu skakać. To nie problem, kąp się w bieliźnie. Spokojnie nic ci nie zrobię. I tak cię już widziałem w bieliźnie - odparł i zaczął się śmiać. A mi przypomniała się impreza u Błaszczykowskiego, na której z lądowaliśmy razem w łóżku. Okazało się, że zasnęłam na jego ramieniu a on zaniósł mnie na piętro żeby położyć mnie spać. Okazało się, że prawie wszystkie pokoje były zajęte i on wpakował się do mnie. Przy okazji był tak uczynny i pomyślał, żeby zdjąć mi sukienkę bo będzie mi się wygodniej spało - ostatnie zdanie było zdecydowaną ironią.
- Dobra ale nie patrz się ! - powiedziałam i poczekałam aż się odwróci tyłem. Po czym uczyniłam to samo. Zdjęłam swoją biżuterię i spojrzałam na Reus'a. Zobaczyłam, że mi się przygląda.
- No nie patrz się ! - powiedziałam po czym on odwrócił się. Zdjęłam spodenki  i koszulkę. Odwróciłam się do blondyna. Staliśmy na brzegu pomostu. W końcu odwróciłam się do niego w lewą stronę, spojrzałam w oczy  i  powiedziałam :
- Marco, to nie jest dobry pomysł. Umiem pływać ale nie dam rady. Boje się !
- Dasz radę. Jeśli chcesz możesz złapać mnie za rękę i ścisnąć ją bardzo mocno jeśli się będziesz bała. Wiesz, że możemy tego po prostu nie zrobić ? Jak chcesz to tylko popływamy  - znów spojrzałam na wodę i złapałam go za rękę. On ścisnął moją rękę mocniej po czym zelżył swój uścisk dalej ją trzymając.
- Raz się żyje
- To na trzy. Raz, dwa, trzy ...

_________________________________________________________________________________
Rozłożyłam ten dzień na dwa rozdziały. Dlaczego ? Bo miałby około 10 stron w Wordzie ! Druga część jest już napisana więc jeśli pod rozdziałem będzie 5 komentarzy od razu dodam.
Dziś mecz Brazylia - Holandia ! Ja jestem całym sercem za Brazylią ♥ !
Pozdrawiam Reusowa ;*
                                                                 Piękne słowa ♥

                                            Dziś - 12.07.2014 r. - James Rodriguez obchodzi urodziny.
                                            Wszystkiego najlepszego mistrzu ♥ !

czwartek, 10 lipca 2014

Liebster Award

 Cześć :*
Zostałam nominowana do Liebster Award przez Kolorową Biel za co jej serdecznie dziękuję ♥ Nigdy bym nie pomyślała, że zostanę nominowana ale serdecznie dziękuję z całego serducha jej i wszystkim, którzy czytają moje bazgroły. Nie pisze idealnie ani systematycznie ale kocham to robić i jak na razie nie mam zamiaru przestać pisać.

Pytania od niej :
1. Twój idol?
Marco Reus ♥
2. Za co lubisz Twojego idola?

24 h przed wyjazdem na Mundial dostał poważnej kontuzji, a mimo tego nie poddał się i powiedział, że wrócił jeszcze silniejszy. Kocham go również za jego styl gry, zachowanie na boisku i za wszystko inne ♥
3. Ulubiona książka?

Nie wybiorę jednej ale głównie są to przeważnie cykle : Harry Potter, Igrzyska Śmierci, Dary Anioła, Sherlock Holmes, Tropiciele Złoczyńców, Intruz, Wywiad z Wampirem.
4. Dlaczego prowadzisz bloga?

Czytam dużo książek i przez to mam taką potrzebę pisania. Połączyłam ją z moim zamiłowaniem do piłki nożnej. Na blogu opowiadam wam historię wyłącznie moje autorstwa przez co pokazuje wam kawałek idealnej siebie albo tej prawdziwej lub nieco gorszej. To tam daję upust mojej wyobraźni.
5. Twoje największe marzenie?

Zamieszkać w Dortmundzie *.*
6. Imię, które Ci się najbardziej podoba? 

Żeńskie : Judyta, męskie : Rafał
7. Ulubiony film/serial?

Incepcja, W grze 1 i 2, Harry Potter 1-8, Dary Anioła: Miasto Kości, Pretty Little Liars, Sherlock, Mentalista i wile innych :3
8. Jesteś prawo czy leworęczna? 
Praworęczna
9. Imię Twojej sympatii?
Marco ♥ ( Reus )
10. Imiona Twoich przyjaciół?
Judyta :*
11. Do której klasy idziesz po wakacjach? 
Do 2 gimnazjum ;)

Nominuję :
1. http://borussenfurimmer.blogspot.com/
2.  http://czar-milosci.blogspot.com/
3.  http://corka-trenera-story.blogspot.com/
4.  http://serce-nie-slugaa.blogspot.com/
5. http://mrocznastronadortmundu.blogspot.com/
6. http://i-dream-you-still-here.blogspot.com/
7. http://pisarkabvb.blogspot.com/
8. http://new-life-with-you-baby.blogspot.com/
9. http://bvb-mojamilosc.blogspot.com/

Kolejność nie ma znaczenia ;)

Moje pytania :
1. Dlaczego piszesz bloga ?
2. Ulubiona piosenka ?
3. Jakie lubisz kluby ?
4. Ulubiony piłkarz i dlaczego właśnie on ?
5. Czym się interesujesz ?
6. Ulubiona książka ?
7. Ulubiony film i serial ?
8. Jakie jest twoje marzenie ?
9. Byłaś kiedyś na jakimś meczu ?
10. Komu kibicowałaś/kibicujesz na Mundialu ?

Pozdrawiam Reusowa ;*

wtorek, 8 lipca 2014

Rozdział XII " Dzień doberek ! "

Obudziłam się o 10:12. Od razu ruszyłam do kuchni po wodę. Byłam głupia, że nie przyniosłam jej sobie wczoraj. Znalazłam nawet jakąś w lodówce. Była zimna ale mi to nie przeszkadzało wręcz pomogło na mojego " kaca ". Upiłam łyk a po moim ciele rozeszła się zimna fala. Po chwili do kuchni wszedł blondyn.
- Cholera ale mnie głowa boli. Masz coś na kaca ? - zapytała z nadzieją.
- Trzymaj - powiedziałam i wręczyłam mu butelkę zimnej wody i tabletki. Chłopak wypił połknął tabletkę i wypił duszkiem butelkę a ja bez słowa postawiłam przed nim drugą. Z niej zaś wypił 1/4, po czym zakręcił korek i zaczął się nią bawić - Co główka boli ?
- I to jak - powiedział użalając się
- Było tak nie szaleć wczoraj - odparłam i zaczęłam, robić kanapki
- Warto było. Po za tym jak mnie pamięć nie myli to nie ja paradowałem wczoraj  w ręczniku - rzekł z uśmiechem na twarzy
- Nabijaj się dalej a zabiorę ci wodę. Po prostu zapomniałam ubrań - zaczęłam tłumaczyć się
- Czy ja narzekam ? Ale wiesz wyglądałaś bardzo ładnie - powiedział poruszając śmiesznie brwiami - Zresztą teraz też - Spojrzałam na siebie. Ubrana byłam piżamy, które składały się wyłącznie z zza dużej na mnie koszulki, która sięgała mi do połowy ud.
-  Kurwa zapomniałam jak to jest z kimś spać  - powiedziałam lekko zawstydzona
- WOW ! To my razem spaliśmy ? Wiesz wydaje mi się , że to to bym chyba pamiętał - powiedział śmiejąc się
- Pomarzyć możesz - odparłam i zaczęłam kończyć robienie kanapek
- Właściwie to czyja to koszulka ? - zapytał
- Moja - odparłam rumieniąc się
- Dobra, dobra ale czyja była wcześniej ? - zapytał z uśmiechem
- Spadaj - odparłam.Chciał coś powiedzieć ale właśnie zadzwonił dzwonek do drzwi. Postawiłam przed nim talerz kanapek i poszłam otworzyć. Przed mną stał Łukasz Piszczek.
- Hej - przywitałam się
- Cześć - odparł
- Kochanie kto to ? - usłyszeliśmy głos z kuchni
- Morda Reus ! - wykrzyczałam przez zęby
- Ee to ja może wpadnę innym razem? - powiedział zakłopotany
-Nie ma mowy. Wchodź- odparłam i przesunęłam się a on wszedł do środka -Żebyś sobie niczego nie pomyślał. Spotkałam go wczoraj po drodze do domu z klubu i zabrałam bo nie wiedziałam gdzie mieszka a wątpię, żeby był zadowolony jeśli jego zdjęcie znalazł się na pierwszych stronach gazet.
- Jasne, rozumiem. Dzięki, że go dopilnowałaś. Właściwie to ja tylko wpadłem po te kosmetyki dla Ewy, które miałaś jej pożyczyć - powiedział
- Czekaj zaraz je przyniosę - poszłam po nie do swojego pokoju. Zapakowałam je w kosmetyczkę i wróciłam na dół. Zastałam ich w kuchni rozmawiających o czymś
-Trzymaj - powiedziałam i wręczyłam mu kosmetyczkę
- Dzięki no dobra ja uciekam bo jedziemy do teściów. To trzymajcie się - powiedział i już go nie było.
- Co to miało być Reus ? - zapytałam wściekła
- Ale co ? - zapytał z uśmiechem
- Nie udawaj - powiedziałam
- Tak sobie tylko żartowałem
- Bardzo śmieszne - rzekłam z sarkazmem odwracając się do niego plecami i zaczęłam robić kawę
- Obraziłaś się - zapytał dalej siedząc przy stole
- Tak - odparłam przez zęby
- Przepraszam - usłyszałam szept przy swoim uchu. Drgnęłam lekko bo zdziwił mnie tym jak szybko pokonał odległość. Odwróciłam się do niego i zobaczyłam, że nasze twarze dzielą centymetry. A właściwie jakieś 4-5 centymetrów. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Dopiero teraz mogłam zobaczyć jego tęczówki. Były w kolorze hmm  czekolady ale nie takiej gorzkiej lecz takiej mlecznej.
- Słucham ? - zapytałam rozkojarzona przez jego cudowny zapach. Zaśmiał się pod nosem , a potem powiedział :
- Przepraszam
- Miło, że zrozumiałeś, że gdybym nie ja to usnąłbyś tam na chodniku albo szwendał się całą noc po Dortmundzie.Pomyśl jak zachowałeś się nieodpowiedzialnie. Gdyby jacyś fotoreporterzy zrobili ci zdjęcie, wątpię żebyś był taki wesoły.
- Dziękuję ... za wszystko - powiedział cicho. Im bardziej on był spokojny tym więcej we mnie zbierało się złości. W końcu nie wytrzymałam.
- Myślisz, że jak słodko spojrzysz na dziewczynę i szepniesz je coś do ucha to wskoczy ci do łóżka ?
- Nie. To nie tak miało zabrzmieć - odparł przepraszająco
- Ale zabrzmiało. Tak się składa, że ja do takich dziewczyn nie należę - skwitowałam.
- Zdaje sobie z tego sprawę. Właściwie to myślałem, że wiem o tobie wszystko. Dopiero teraz rozumiem, że nie wiem o tobie nic - odparł. Chciałam coś powiedzieć ale właśnie zadzwonił dzwonek do drzwi. Podeszłam je otworzyć i zostawiłam go zamyślonego w kuchni.Otworzyłam drzwi. Za nimi stał uśmiechnięty Moritz.
- Dzień doberek ! - przywitał się radosny. Nie wiem jak on to robił ale zawsze był wesoły. Można by odnieść wrażenie, że to bezproblemowy człowiek.
- Hejka ! - przywitałam się po czym pocałowałam go w policzek. Przesunęłam się w drzwiach a on wszedł - A ty już na nogach ? Tak wcześnie ? Myślałam, że wstaniesz dopiero wieczorem - zapytałam
- Też tak myślałem ale coś mnie obudziło i sprawdziłem godzinę na telefonie a tam wyświetliła mi się wiadomość od ciebie, że  wróciłaś SAMA do domu ! Więc ubrałem się jak najszybciej i musiałem zobaczyć czy wróciłaś cała - powiedział
- Dzięki. Jesteś słodki Leitner - odparłam posyłając mu uśmiech
- Wiem - odparł również się uśmiechając .Na co oboje się zaśmieliśmy
- No może jednym kłopotem był ten ktoś, kto siedzi w mojej kuchni - odparłam wskazując na blondyna, który siedział tyłem do nas przy stole.
- Co on tu robi ? - zapytał patrząc się na mnie
Opowiedziałam mu wczorajszą historię. Oczywiście pomijając akcję jak paradowałam w ręczniku. 
- Ach a ja już coś pomyślałem - powiedziała przy czym znacząco poruszył brwiami
- Debil - skwitowałam i lekko uderzyłam go w klatkę piersiową ale on wcale tego nie poczuł co rozbawiło nas oboje. Po chwili już staliśmy w kuchni.
- Siema ! - przywitał się Moritz
- No cześć - odparł mu Marco
- Oo masz kanapki. Mogę ? zapytał patrząc na mnie bo chyba wiedział, że Reus ich nie zrobił
- Jasne jedzcie - odparłam stawiając na stole 2 kubki - Nagle Mo zaczął się śmiać. Spojrzałam na Reus'a, a on na mnie. Widocznie oboje nie wiedzieliśmy o co mu chodzi. W końcu on zareagował
- Powiesz nam z czego się tak śmiejesz czy dalej ma czuć się jak idiota bo nie wiem czy zrobiłem coś co cię rozbawiło ? 
- Mam to samo - odparłam
- No już, bo przypomniało mi się hahaha w jakich okolicznościach hahaha pożyczyłem Lenie hahahah tą koszulkę - wydusił w przerwach pomiędzy śmiechem
- Bosz ... pamiętam to - powiedziałam oblewając się rumieńcem
- Ktoś mi powie o co chodzi ? - zapytał zdezorientowany blondyn
- Ja to powiem bo on jeszcze coś tam wymyśli - powiedziałam wskazując na dalej śmiejącego się Mo -Więc byłam nie dawno u Moritza i robiliśmy sobie zapiekankę. Była już upieczona gdy jemu zachciało się ketchupu. Nie chciał mu lecieć więc powiedziałam, żeby mi go dał zobaczyć. On trzymał go w rękach a ja odkleiłam folię zabezpieczającą bo ten geniusz nie wpadł na pomysł, że każdy nowy ketchup taką ma i gdy ją odkleiłam on przycisnął mocniej i prawie cała zawartość z lądowała na moim ubraniu i twarzy - skończyłam opowiadać. Na co obje wybuchli śmiechem po chwili i ja się do nich dołączyłam. Bo mimo, że to była głupia przygoda nieźle mnie rozbawiła. Wesołe miny towarzyszyły nam do końca. W końcu szatyn zabrał blondyna do jego domu samochodem, którym tu przyjechał. Zamknęłam za nimi drzwi, udałam się sprzątnąć po nas. Gdy włożyłam ostatni kubek do szafki, usłyszałam dźwięk oznajmiający nową wiadomość w moim telefonie. Brzmiała ona tak :
" Marco : Przepraszam za całe to zamieszanie, które ci sprawiałem i dziękuję, że się mną zaopiekowałaś. Wiem postąpiłem lekkomyślnie ale chciałbym ci to wynagrodzić. Masz czas w piątek ? ".

__________________________________________________________________________________
Są wakacje i korzystam z nich w pełni siedząc przed komputerem xd Żartuję. Ostatnio bywam w domu gościem. Byłam na festynie i zdarzyłam mi się tam dość ciekawa historia, która nie daje mi spokoju i muszę się nią z kimś podzielić. Nawet ma pomysł jak.
Nie wiem czy to coś powyżej wam się podoba bo miałam bardzo dużo wersji tego ale w końcu zdecydowałam się na sklejkę kilku i nie do końca mnie ona satysfakcjonuje ale na nic innego nie wpadłam. Na szczęście wiem jak i co potoczy się dalej.
Żyję MUNDIALEM ♥ !
Zapraszam was na mojego ask'a

Pozdrawiam Reusowa ;*


 1 lipiec 2014 r.- Rober oficjalnie jest zawodnikiem Bayernu Monachium.
Dla mnie on i tak zawsze będzie Borussen.
Dziękuję za to co zrobiłeś dla BVB. Za gole, emocje i za to, że byłeś ! Kochamy cię ♥

Będzie brakować mi tego widoku :(

niedziela, 29 czerwca 2014

Rozdział XI " Wpadka "

 Rozdział dedykuję pewnej osobie z ask'a. W końcu się doczekałaś :D

Z Marco rozmawialiśmy długo. Od mnie poszedł po 21. Sama wyczerpana wrażeniami dnia umyłam się, przebrałam się w piżamy  i udałam się spać. Obudziłam się z przyśpieszonym bicie serca bo miałam jakiś dziwny sen, którego nie pamiętam. Usnęłam prawie nad ranem. Obudził mnie dźwięk mojego telefonu. Dzwonił do mnie jakiś nieznany numer.
- Halo ? - zapytałam zaspana i zdziwiona
- Cześć ! To ja Mats - przywitał się
- Cześć - powiedziałam tylko tyle bo nie  wiedziałam czemu dzwoni o 11:20. Po nie przespanej dobrze nocy dla mnie było to o wiele za wcześnie.
- Właśnie wracamy z treningu ... - nie zdążył dokończyć bo przerwały mu jakieś głosy
- Cześć Lena ! - usłyszałam głos kilku osób
- Hej, hej ! - odparłam wesoło - A kogo masz tam ze sobą ?
- To Marcel, Auba, Moritz i Robert a wracając do sprawy to masz dziś czas ? - zapytał
- Ee to zależy a co macie jakieś plany ? - zapytałam
- Mario organizuje imprezę - odparł
- Ee sama nie wiem - powiedziałam nie chętnie bo nie do końca chciało mi się tam iść
 - Nie daj się prosić. Wpadniemy po ciebie o 19, to do zobaczenia ! - ostatnie zdanie wypowiedział jak najszybciej abym nie mogła się sprzeciwić.
Wstałam, ubrałam się i poczesałam. Zjadłam śniadanie. Zabrałam torebkę i zamknęłam drzwi po czym ruszyłam do sklepów. W końcu zostałam zmuszona iść na tą imprezę. Więc muszę się jakoś prezentować. Mogłabym tam nie iść ale i tak wiem, że przyjechali by po mnie i zaciągnęli mnie tam jak stałam czyli pewnie : nie umalowana, nie poczesana, i nie ubrana odpowiednio.
Miałam szczęście bo już w pierwszym sklepie wpadła mi w oko pewna sukienka. Od razu jak ją zobaczyłam wiedziałam, że będzie moja i tak też się stało. Wróciłam po 30 min. Dzień szybko mi minął i zaczął zbliżać się wieczór dlatego zaczęłam swoje przygotowania. Założyłam kupioną dziś sukienkę i czarne szpilki z czubkiem. Umalowałam się, a włosy spięłam w koka. Gdy oglądałam się w lustrze gotowa i wprowadzałam ostatnie poprawki zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć a w między czasie zabrałam z stolika moją torebkę.
-  Hej - powiedziałam
- Cześć, ślicznie wyglądasz - powiedział Moirtz
- Dziękuję - odparłam i posłałam mu uśmiech - Ty też prezentujesz się nie nagannie - odparłam wskazując na niego. Ubrany był w jeansową koszulę, czarne spodnie i czarne trampki.
- Dzięki, gotowa ? - zapytał
- Tak - powiedziałam, wyszłam i zamknęłam drzwi. Na podjeździe stał biały samochód. Moritz otworzył mi drzwi z tyłu a ja wsiadłam. Po chwili dołączył do mnie. Za kierownicą siedział Mats a obok niego Cathy. Zapoznałyśmy się na imprezie u Kuby.
- Siemka - przywitałam się
- Cześć - odparła Cathy uśmiechając się do mnie
- No cześć, a jednak jesteś - powiedział Hummels
- I tak byście mnie zabrali jakbym nie chciała. Zapewne siłą - powiedziałam
- Skąd - odparł ze śmiechem na co wszyscy mu zawtórowaliśmy
Po kilku minutach byliśmy już w klubie. Musze przyznać, że był świetny. Weszliśmy do loży dla VIP-ów Przywitałam się z większością osób. Było tu dużo chłopaków z klubu oraz ich partnerki i różni znajomi. Wszyscy ruszyli do tańca a ja usiadłam na kanapie. Zapraszało mnie wiele osób ale powiedziałam, że chwile posiedzę. W taki sposób zostałam tu sama. Wtedy obok mnie usiadł Marco.
- Hej - powiedział i uśmiechnął się
- Cześć
- Nie tańczysz ? - zapytał zdziwiony
- Nie, jakoś nie mam ochoty - odparłam. Najwidoczniej nie chciał mi uwierzyć
-  Nie ma mowy ! Tańczysz i koniec ! - powiedział i złapał mnie za rękę ciągnąć w stronę parkietu
- Nie Marco, nie ja nie chcę. - powiedziałam
- Czemu ? - spytał zasmucony
- Bo tak właściwie to ja ... nie umiem  - ostatnie dwa słowa powiedziałam bardzo cicho z zawstydzeniem. Można by pomyśleć, ze taka duża dziewczyna jak ja i nie umie tańczyć. Tak się jakoś złożyło, że nie byłam często na imprezach a ja już byłam to wolałam tańczyć w kółku wygłupiając się. I tak co do czego nie umiem.
- To świetna okazja by się nauczyć - odparł i zaciągnął mnie na parkiet. Dość szybko pojęłam kroki i przetańczyliśmy chyba z 4 piosenki. W końcu zmęczeni usiedliśmy na kanapie.
- Świetnie ci poszło - pochwalił mnie
- Nie licząc tego, że kilka razy prawie bym się przewróciła,  zdeptałam ci buty i ledwie trzymam się na nogach
- Fakt faktem troszkę się wycierpiałem ale przynajmniej teraz umiesz tańczyć - rzekł na co oboje wybuchliśmy śmiechem.
Później było już tylko lepiej wypiłam z 3 albo 4 drinki. Nie należałam do fanów alkoholu co było cudem, że tańczyłam o własnych nogach. Rozmawiałam właśnie z Ewą i Cathy.
- Powinnyśmy się kiedyś umówić - powiedziała pani Piszczek
- Zrobimy babski wieczór - powiedziałam
- Wiecie, że to świetny pomysł. Brakuje mi takich chwil - skwitowała Cathy
Wtem podszedł do nas Moritz.
- Witam piękne panie ! Czy mógłbym porwać tą o to ślicznotkę ? - zapytał wskazując na mnie
- Pewnie tylko nie pij już bo jutro nie wstaniesz - powiedziała Ewa
Posłałam im przepraszający uśmiech i pokazałam, że się zdzwonimy, bo wcześniej wymieniłyśmy się numerami. Chłopak był świetnym tancerzem zarówno jak mój wcześniejszy nauczyciel. Uśmiałam się jak małe dziecko przy nim. Świetnie się bawiłam. Dochodziła już 2 w nocy więc postanowiłam się już zbierać. Niestety wszyscy i tak byli pijani i nie miałam komu powiedzieć, że wracam a tym bardziej aby ktoś mnie odwiózł. Szukałam Mo ale nigdzie go nie było.Wyszłam przed klub i  stwierdziłam, że do domu mam  nie daleko. Noc była tak ciepła i gwieździsta, że była to świetna okazja do spaceru. Wyjęłam telefon i napisałam do Mo, że wróciłam do domu i żeby się o mnie nie martwił. Nagle przed mną pojawiła się jakaś postać. Przeraziłam się bo jest środek nocy i mimo tego, że są zapalone latarnie to nie wiem kto to jest. Dopiero po dłuższej chwili zdałam sobie sprawę, że znam tego nieznajomego. To Reus.
- Co ty tu robisz ? - zapytałam
-O hej ! Właściwie to wiesz gdzie ja mieszkam ? Bo jakoś nie pamiętam - zapytał całkiem pijany
- Pamiętasz chociaż ulicę ? - zapytałam na co on zaprzeczył - A jakieś dokumenty masz ?  - zapytałam z nadzieją jednak on przekreślił moje plany mówiąc :
- Nie, ale była fajna imprezka ! Uhu ! - krzyknął
- Cicho idioto -powiedziałam uciszając go - Dobra, chodź ze mną - odparłam zmuszona zaprowadzić go do siebie. Nie wiedziałam gdzie mieszka a do klubu było już daleko. Więc to jedyny pomysł, który przyszedł mi do głowy. Nie mogłam zostawić go bo jakby jacyś paparazzi zrobili mu zdjęcia pewnie nie było by już tak wesoło. Szedł obok mnie aż w pewnym momencie o mało się nie przewróci. W ostatniej chwili złapałam go. Przerzuciłam sobie jego rękę przez szyję i starłam się go utrzymać w pionie albo chociaż w jednym kawałku. Nie było to proste zadanie bo byłam w sukience i szpilkach ! W końcu ujrzałam mój dom. przeszliśmy przez bramkę i drzwi.
- W końcu ! Teraz posłusznie siadaj i nigdzie się nie ruszaj. Zrozumiano ? - nakazałam mu sadzając go na kanapie.
- Tak jest - odpowiedział wysilając się na choć trochę poważnej miny
Pobiegłam na górę. Zdjęłam buty. mimo, że były wygodne dawno w nich nie chodziłam i byłam troszkę odzwyczajona.  Wzięłam jedną z kilku zapasowych pościeli i posłałam mu łóżko w pokoju gościnnym na piętrze. Zeszłam do niego jak najszybciej żeby sobie nic nie zrobił bo w innym wypadku trener, cała Borussia i jego fani zabili by mnie na miejscu.
- Dobra chodź tutaj lalusiu - powiedziałam jak do dziecka. Prowadząc go po schodach. Wprowadziłam go do pokoju i posadziłam na łóżku.
- Możesz już spać - powiedziałam
- Jak pani każe - odparł co wywołało uśmiech na mojej twarzy. Zostawiłam go w pokoju a  sama udałam się do łazienki. Zdjęłam ubrania i wyrzuciłam swoją sukienkę do pralki po czym udałam się pod prysznic. Czułam jak woda umywa moje ciało z potu po całym dniu. Użyłam mojego ulubionego żelu pod prysznic, a potem go zmyłam. Wyszłam i wytarłam się ręcznikiem po czym owinęłam się nim.
- Kurwa - powiedziałam pod nosem. Rozglądała się wszędzie ale na nic. Zapomniałam ubrań z pokoju. Co ja mam teraz zrobić ? Może już usnął. Zamknęłam za sobą cicho drzwi i na paluszkach udałam się do swojego pokoju. Nagle usłyszałam jakieś skrzypnięcie za sobą odwróciłam się ale nic nie zobaczyłam. Znów spojrzałam przed siebie i nie wiem skąd wyrósł przed mną Marco
- Kurwa, wiedziałam, ja pierdolę - powiedziałam zawstydzona całą sytuacją. Stał obok moich drzwi od pokoju a ja na przeciw niego. Ubrany był w same bokserki.więc mogłam spojrzeć na jego dobrze zbudowaną klatkę mięśniową.
- Co się stało ? - zapytał patrząc na mnie
- Zapomniałam ubrań - rzuciłam przez zęby
- Hahahaha - zaczął się śmiać
- Dobra przesuń się - powiedziałam i chciałam przejść pomiędzy nim a ścianą. Niestety on sprawnie oparł mnie o ścianę i położył na niej rękę po czym przechylił cały swój ciężar na ta rękę. Co spowodowało, że stał na niebezpiecznie bliską odległość. Wtedy wyszeptał :
- A jak nie ? - posyłając mi cwany uśmieszek
- Wtedy ... - powiedziałam przesuwając palcem po jego umięśnionym torsie - Wywalę cię z domu ! I nawet nie próbuj pomylić drzwi - odparłam już poważnie i przeszłam obok niego po czym zniknęłam za swoimi drzwiami
- Wiesz, że jestem pijany i może mi się to zdarzyć ? - zapytał dalej stojąc pod moimi drzwiami
- Nawet nie próbuj - odkrzyknęłam. Usłyszałam jak odchodzi. Sama ubrałam się w piżamy i położyłam się do łóżko. Sen zmorzył mnie natychmiast.

__________________________________________________________________________________
Cześć kochani !
W końcu upragnione wakacje ! Tak bardzo się cieszę i mam zamiar wykorzystać je na maksa !
 Pozdrawiam Reusowa ;*
                                        Kuba został po raz 2 tatą. Witamy małą Lenę Błaszczykowską.

                                                    Brakuje mi tego widoku ;'(

                                                          Marco już trenuje do powrotu ^^


poniedziałek, 23 czerwca 2014

Rozdział X " Nie musisz przedstawiać mnie tej dziwce "

* Lena *
Kiedy masz wyrzuty sumienia, że kogoś okłamałeś lub nie powiedziałeś prawdy to znaczy, że na tym kimś ci zależy. Miałam wyrzuty sumienia, że nie powiedziałam nikomu prawdy. Właściwie to ja nigdy ich nie miałam ale może kiedyś muszą się pojawić. No cóż wybrały nie odpowiedni moment. Z każdym dniem czułam się bardziej zagubiona i nie wiedziałam czego chcę. Siedziałam na tarasie gdy moje rozmyślania przerwał dzwonek do drzwi. Podeszłam i otworzyłam. Przed mną stał Moritz. Tak to chyba jedyna osoba,  z którą rozmawiam. Jest jeszcze wujek, cały skład Borussii i ich partnerki ale to z nim dogaduję się najlepiej. Chyba oboje mamy tak samo głupie pomysły.
- Cześć ! - przywitał się
- Hej, wchodź - odparłam i wpuściłam go do domu zamykając za nim drzwi
-Jest taka ładna pogoda i pomyślałem ...
- Hahahahahahahahaha - wybuchłam śmiechem
- Tak wiem rzadko to robię ale ten pomysł jest dobry - odparł dumnie
- Słucham ? - zapytałam zaciekawiona
- Pójdziemy na spacer ! - rzucił radośnie
- Hmm w sumie to czemu nie. Poczekaj tylko się ubiorę a ty się rozgość - powiedziałam i zniknęłam na piętrze. Wróciłam po 10 min. Ubrana w to i gotowa do wyjścia oznajmiłam Mo
- Idziemy ?
- Już ?
- A co ty myślałeś ?
- Że spędzisz tam pół dnia
- Hahaha ja do takich nie należę -odparłam
-Coraz bardziej mnie zadziwiasz - powiedziała z zaciekawieniem
- Taka już moja natura - odparłam
Wyszliśmy z domu i zaczęliśmy iść w kierunku parku. Cały czas rozmawialiśmy i śmieliśmy się. Opowiadał mi swoje ciekawe historie, które bardzo mnie śmieszyły. Tak bardzo śmieliśmy się, że za każdym razem ktoś kto mijał ławkę na której siedzieliśmy patrzył się na nas z rozbawieniem. Mijało nas dużo osób bo była to główna alejka a po za tym dziś była niedziela więc wiele osób było na spacerze.
- Dobra, dosyć już bo nie wytrzymam więcej - powiedziałam
- Ok, a teraz mów co u ciebie ? - zapytał poważnie
- W porządku - odpowiedziałam automatycznie
- Mhm a teraz powiedz tą prawdziwą wersję - powiedział. Nie wiem skąd wiedział, że kłamię
- Bywało lepiej - odparłam ze smutkiem
-  A ty i Reus ? - zapytał
- Ehh wątpię żeby się do mnie odezwał po tym jak go potraktowałam. Dałam mu jasno do zrozumienia, że nie chcę go widzieć - i opowiedziałam mu najważniejsze fakty z ostatniego spotkania  z Marco. Siedziałam po turecku odwrócona w jego stronę. On w tym momencie też tak usiadł i odwrócił się w moją stronę. Spuściłam wzrok na swojego nogi. W tym momencie stykneliśmy się czołami i  spojrzałam mu w oczy
- Myślę, że powinnaś dać mu czas. Niech poukłada sobie wszystko - powiedział
- Mhmm ... - przytaknęłam
- Ej nie smuć się jak chcesz pogadam z nim ? - zaproponował
-Nie, ale dziękuję za propozycję - rzekłam
- Spoko - odparł  - Nie smuć się - dodał i swoim palcem delikatnie uniósł mój kącik ust tak aby się uśmiechnęła. Na prawdę mi pomógł. Odnalazł we mnie tą nadzieję i sprawił, że zaczęła się we mnie tlić. Nagle usłyszeliśmy obok siebie głos :
- Hej ! Wiedzę, ze przeszkadzamy ale chciałem się tylko przywitać - Odskoczyliśmy od siebie jak poparzeni. albo jak małe dzieci złapane na złym uczynku. Podniosłam wzrok. Przed mną stał Marco Reus.
- Hej ! Coś ty tak tylko rozmawialiśmy - powiedział Moritz. Widać było po minie blondyna, że go to nie przekonało.
- Ach więc to jest Susanne - dopiero teraz dostrzegła niewysoką blondynkę, stojąca za Marco. Ubrana w kusą różową sukienkę. Nie należała do ślicznotek ale nie była najbrzydsza. Wyglądałaby o wiele lepiej gdyby nie 1 kg tapety na twarzy. - Jest moją dziewczyną ...
W tym momencie nic więcej nie usłyszałam. Odcięłam się od świata. Dziewczyna, jego dziewczyna, powtarzałam to w myślach i gdy " przetrawiłam "  te słowa, " wróciłam " z powrotem.
- Jestem Moritz - przedstawił się mój towarzysz
- A ja Susanne - odparła za słodko tapecira
Poczułam na sobie natarczywy wzrok Mo i jego szept :
- Przedstaw się
- Nie - odparłam głośno. Chłopak zrezygnował z kłótni i przedstawił sie za mnie
- To jest Lena - powiedział a ja rzuciłam jej zabójcze spojrzenie
- Nie musisz przedstawiać mnie tej dziwce - rzekłam
- Lena - odparł błagalnie Leitner
- Będę mówić jak mi się podoba. Co ja poradzę, że Reus znalazł sobię nową pannę pewnie w jakimś klubie ze striptizerkami albo na jakieś imprezie - powiedziałam z wyrzutem
- Przestań - powiedział Marco
- A może tak nie jest ? Nie będę udawać miłej i się podlizywać. Mam w dupie waszą opinię ! - wyrzuciłam z siebie i zaczęłam szybko odchodzić. Nagle poczułam dłoń na swoim ramieniu odwróciłam się i zobaczyłam Reusa. Zdziwił mnie. Zobaczyłam, że jakieś 15 metrów za nami stoją dalej w tym samym miejscu Moritz i ta pusta blondynka. Nawet o czymś rozmawiają.
- Daj mi spokój - odparłam
- Dlaczego to robisz ? - zapytał
- Powiedziałam to co myślę, a może to nie prawda ?
- Nie chodzi mi o to. Dlaczego wtedy uciekłaś ? Zrobiłem coś źle? - zapytał. Nie mogłam patrzeć w jego oczy pełne troski i niepewności. Dlatego spojrzałam na dzieci bawiące sie obok nas.
 - Nie będę ci się spowiadać. Po za tym ty masz się już o kogo martwić - odparłam oschle
- Lena ... - zaczął
- Pewnie chciałbyś, żeby złożyła ci gratulacje świetnego związku. Tak nie będzie ... - zobaczyłam zbliżającego się do nas szatyna. Zdążyłam dodać szeptem - ... nie potrafię. Odeszłam. Mój towarzysz zamienił kilka słów z tym drugim a potem podbiegł do mnie i szedł obok mnie. Łzy lały mi się ciurkiem z oczu. Po kilku chwilach przestałam już je wycierać bo nie nadążałam. Nie wytrzymałam i przytuliłam się do niego.
- Cii - uspokajał mnie
W końcu doszliśmy do mojego domu.
- Przepraszam Mo
- Nie ma za co. Zawsze służę pomocą - odparł uradowany
- Dziękuję za wszystko
-Jesteś pewna, ze nic nie potrzebujesz ? - zapytał upewniając się
- Nie dzięki. Chcę przemyśleć kilka sprawa sama - odparłam przytuliłam się do niego i złożyłam całusa na jego policzku - Pa
- Cześć i nie zapłacz się na śmierć - rzucił na odchodne posyłając szeroki uśmiech
Weszłam do domu i opadłam bez sił na podłogę. Nie miałam siły na nic. Zastanawiałam się co ja takiego najlepszego zrobiłam. Nakrzyczałam na niego mimo, że to ja przy ostatnim spotkaniu uciekłam rozpłakana zresztą dziś zrobiłam to samo. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Zdrętwiałam i zastanawiałam się kogo tu niesie. W końcu podniosłam się i otworzyłam drzwi. Przed mną stał człowiek na, którego wyżywam ostatnio całą swoją złość.
- Co ty tu robisz ? - zapytałam nie ukrywając zdziwienia
- Za nim zatrzaśniesz mi drzwi przed nosem, wytłumacz mi dlaczego mnie tak traktujesz ? - zapytał Marco
- A czego się spodziewałeś
- Czegokolwiek ale na pewno nie tego, że odbiegniesz do mnie z płaczem a potem będziesz mnie unikać
- Pewnie żadna cie tak nie potraktowała ? - zapytałam rozbawiona
- Nie i chcę wiedzieć dlaczego ? - odparł poważnie
- Wchodź - powiedziałam i wpuściłam go do domu. Usiedliśmy przy stoliku na tarasie - Chcesz coś do picia ?
-Nie, dziękuję. wytłumaczysz mi ? zapytał z nadzieją
- Co chcesz wiedzieć ? - zapytałam zasiadając wygodnie w fotelu z obojętną miną
- Cokolwiek. Nigdy nie spotkałem dziewczyny tak bardzo zagmatwanej jak ty - odparł
- Ciekawe określenie. Wiem, że moje zachowanie może być mylne - powiedziałam
- Nawet bardzo. Na początku znajomości jesteś dla mnie nie miła. Potem dobrze bawimy się na treningu, a gdy pytam się ciebie czemu nie idziesz na urodziny Erika uciekasz z płaczem i jeszcze ta akcja dziś w parku.
- Jestem zmienna, wybuchowa, sarkastyczna, impulsywna. Mogę tak wymieniać bez końca. Jeśli coś ci się nie podoba możesz wyjść - nawet nie drgnął -Chyba powinieneś się zbierać, bo twoja dziewczyna będzie się o ciebie martwić - odparłam z cwanym uśmieszkiem bo był to idealny plan na pozbycie się go z mojego domu niechcianego gościa.
-  Nie ma już dziewczyny ? - odparł cicho
- Jak to ? - zapytałam zdziwiona
- Widziała jak podbiegłem do ciebie i potem kazała mi wybierać : albo ona albo ty. Pewnie już wiesz kogo wybrałem skoro tu jestem.
- Dlaczego ? Dlaczego wybrałeś mnie ?
- Miałaś rację co do niej - powiedział znów cicho
- Nie licz, że powiem ci coś o swoim zjebanym życiu - odparłam przekonana tego
- Poczekam. Jak naradzie chcę wiedzieć coś innego ? - zapytał
- Pytaj - odpowiedziałam. On zaś zapytała całkowicie poważnie :
- Jaki jest twój ulubiony kolor ?

_______________________________________________________________________________
Dlaczego rozdział tak późno ? Bo miałam ostatnie poprawki i od dziś w końcu zaczynam leniuchować i nawet mi się nie śni iść do szkoły. ostatnio wcale się nie wysypiam bo MUNDIAL 2014 !
Założyłam ask'a więc jak macie jakieś pytania, śmiało walcie -----> http://ask.fm/kochamfotball
Pozdrawiam Reusowa ;*
                                                     Widzieliście ? ^^  Reus taki przystojny ♥



wtorek, 17 czerwca 2014

Rozdział IX " Ach będzie gruba impreza ! "

[ Wszyscy zebrali się i poszli do szatni a ja zabrałam swoje rzeczy. Byłam już przy wyjściu gdy usłyszałam za sobą kroki :
- Lena ... ]


 Obróciłam się i moim oczom ukazał się ... Moritz. Nie ukrywam zdziwił mnie.
 - Tak ? - zapytałam zdezorientowana
- Jak tam ? - zapytał
- Dobrze, a u ciebie ? - odparłam całkiem zdezorientowana
- Też. Dobra nie będę owijał : No więc, czy ty nie zechciałabyś .... mi .... eeee ze mną ... no wiesz ... - zaczął się jąkać
- Nie Mo, nie wiem o co ci chodzi - szczerze mu powiedziałam
- Czy ty nie chciałabyś mi pokazać kilku sztuczek ? - zapytała lekko zarumieniony.
Bardzo mi ulżyło bo myślałam, że chce ze mną gdzieś iść, ale taki obrót sprawy bardzo mnie ucieszył.
- Jasne - odparłam i wymieniliśmy się numerami
- To do zobaczenia na imprezie - odparł i ruszył w stronę swojego samochodu a ja w stronę swojego domu.
Przeszłam już z 3 metry, gdy usłyszałam za sobą kroki.
- Co znów zapomina ... - zaczęłam i obróciłam ale za mną nie stał Mo lecz jego przyjaciel Marco - Och przepraszam myślałam, że to ktoś inny
- Nic się nie stało - odparł - Idziesz na urodziny Ericka ? - zapytał
- Dalej się na ciebie gniewam, za posadzenie mnie na tej sztandze - odparłam i udałam urażoną. Stanął prze mną i powiedział :
- Przepraszam
- ...
- Proszę wybacz mi
- ...
- Dobra sama tego chciałaś. Jak mi nie wybaczysz to posadzę cię na tym drzewie - zaszantażował mnie i wskazał na pobliskie wysokie drzewo. Wolałam nie ryzykować
- Dobra, już dobra wiem, że to zrobisz, więc ci wybaczam ... tym razem - dodałam już ciszej na co on zareagował śmiechem. Dalej staliśmy na poboczu parkingu
- To jak idziesz na imprezę do Ericka ? Jeśli tak to mogę po ciebie wpaść ?
- To miło z twojej strony ale nie dziękuję - odparłam i spuściłam wzrok na podłoże. Nagle betonowe płyty bardzo mnie zaciekawiły
- Dlaczego ? - zapytał
- Nie twój interes. Właściwie to powinnam się już zbierać. Pa - powiedziałam szybko i zaczęłam szybko iść  do domu. Za zakrętem puściłam się biegiem ale nie do domu tylko do parku. Poczułam na swoim policzku coś mokrego ... łzę. Raczej łzy. Dobiegłam do parku i osłabiona opadłam na ławkę. Ludzi patrzyli się na mnie a nie chciałam czuć na sobie ich wzorku więc wbiegłam w alejkę trochę zapuszczoną i zaniedbaną ale mnie odpowiadała. Nie widziałam tych szczęśliwych bezproblemowych ludzi. Usiadłam na brzegu ławki i zaczęłam szukać wytłumaczenia na swoje postępowanie. Nie mogłam mu nic powiedzieć. Nie znam go. Nie ufam mu. Nie wiem kim jest. Nie znam jego zamiarów. Nie wiem czego chce. Powtarzałam to sobie w myślałam i wmawiałam sobie, że dobrze postąpiłam. Zaczęłam płakać jak małe dziecko. Objęłam rękoma kolana i zaczęłam się bujać do przodu i do tyłu. Usłyszałam trzask łamanej gałęzi. Zerwałam się momentalnie z swojego miejsca i obejrzałam się. Nikogo nie zobaczyłam. Cisz i pustka, może to jakieś zwierzę ale dla pewności ruszyłam szybkim krokiem w stronę domu. Po chwili znalazłam się w swoim łóżku i od razu nie myjąc się ani nie przebierając usnęłam. 

* Marco *

- To miło z twojej strony ale nie dziękuję - odparła i spuściła wzrok na podłoże
- Dlaczego ? - zapytałem zdziwiony 
- Nie twój interes. Właściwie to powinnam się już zbierać. Pa - rzuciła oschle i zaczęła odchodzić. Chciałem się jej coś zapytać więc pobiegłem za nią. Zobaczyłem, że skręca do parku. Zgubiłem ją w tłumie i już chciałem zrezygnować z dalszych poszukiwań gdy natrafiłem na zapuszczoną alejkę. Zobaczyłem ją. Siedziała zapłakana na ławce. Chciałem podejść ale wiedziałem, że ucieknie. Nie rozumiem o co jej chodzi ? Dlaczego płacze ? Stałem za drzewem dłuższą chwilę w końcu przemogłem się i postawiłem krok w jej stronę. Niestety pod moja nogą pękła cholerna gałązka. Jedyna w pobliżu. Dziewczyna zerwała się i uciekła. Tyle było po niej śladu. Snułem się powoli do domu. W końcu doszedłem przebrałem się i umyłem ale nie miało to dla mnie sensu. Cały czas nurtowało mnie pytanie : co ja takiego zrobiłem, że ona się rozpłakała ? Tak minęły mi kolejne 4 dni. Siedziałem przed tv gdy drzwi otworzyły się.
- Siema stary ! - krzyknął od progu Mario. Tak dobrze się znamy, że nie ma sensu dzwonić dzwonkiem do drzwi i wkurwiać na darmo. Po prostu otwieramy sobie drzwi, że by nie denerwować tego drugiego. Caroline to przeszkadzało ale jej tu nie ma. Mi zaś wcale to nie przeszkadza zaś ułatwia sprawę bo nie muszę podnosić się i otwierać drzwi. - To co gotowy ? 
- Na co ? - zapytałem zaskoczony 
- Dziś są urodziny Ericka ! Ach będzie gruba impreza ! - odparł piszcząc z radości 
- Nigdzie nie idę - odburknąłem
- Nie czas na żarty zbieraj się - odparł
- To nie żart daj mi spokój - rzuciłem
- Ej Marco co jest ? - zapytał 
Opowiedziałem mu historię sprzed treningu i po na co on wypuścił powietrze i  zamyślił się na chwilę
- Wiesz a może ona potrzebuje chwili odchnienia bo ma swoje sprawy ? - zapytał 
- Hmm ... wiem ! - krzyknąłem i postawiłem się do pionu - Mario a może ona kogoś ma to ma sens. Dlatego nie chciała iść ze mną na tą imprezę !
- To ma sens - odparł zastanawiając się na czymś 
- Tylko jako to się stało, że ja na to wcześniej nie wpadłem ani nie zauważyłem - zapytałem
- Nie wiem co o tym myśleć bo ostatnio jak ją widziałem to świetnie się bawiła w sklepie spożywczym - powiedziała
- Jak to ? - zapytałem
 - No była tam z Moritzem i wrzucali mentosy do coca coli - odparł ze śmiechem
- I co zrobiłeś ?
- Pomogłem im i wrzucaliśmy razem najfajniej było jak goniła nas ochrona- opowiedział dławiąc się ze śmiechu 
- Dzięki - rzuciłem z ironią - Skoro ona się świetnie bawi to ja też zacznę - powiedziałem
- Masz rację stary. Może znajdziesz tam jaką fajną laskę - rzekł
- Dobra, ale ja nie ma prezentu - odparłem zdesperowany 
- Ja ma, damy go wspólnie - pokrzepił mnie Goetze
Po chwili byłem już ubrany. Na imprezie był cały skład Borussii i kilku innych znajomych i dziewczyny. Nie miałem ochoty na nic a szczególnie na zabawę. Jedyną rzeczą jaka mnie tam trzymała a raczej osobą była pewna dziewczyna ...


________________________________________________________________________________
Przepraszam was za swoją nieobecność ale miałam bardzo dużo popraw jak to na koniec roku. Jednak teraz mam czas i mam napisany nowy rozdział ^^
Jest sprawa : Wyświetleń na blogu jest dużo za co dziękuję ale możecie tylko wejść i wyjść a mi zależy dowiedzieć się ile osób czyta mojego bloga. więc jeśli czytasz kązdy rozdział do końca to skomentuj ten post. Nie chce nic od was wymuszać po prostu chcę sprawdzić ile osób czyta moje wypociny
Pozdrawiam Reusowa ;*

MUNDIAL 2014 !
Mecze cudowne i wyniki. Akcje, hat-triki też. Po prostu kocham to !
Bardzo żałuję, że nie ma tam Marco :(
Wczoraj Niemcy wygrały z Portugalią 4:0 i jednego gola strzelił Mats Hummels :3

sobota, 7 czerwca 2014

Rozdział VIII " Wydawało mi sie, czy ktoś mnie wołał ? "

Obudziłam się wieczorem. Było już ciemno a na zegarku widniała godzina 20:39. Tak przespałam cały dzień po imprezie. Nie miałam aż takiego dużego kaca ale małą butelkę wody wypiłam duszkiem. Łyknęłam jakieś tabletki na kaca i ból głowy i poszłam pod prysznic. Mogłabym stamtąd nigdy nie wychodzić .Woda przywróciła mnie do świata żywych. Przebrałam się w piżamę i po raz kolejny udałam się spać ale tym razem w swoim łóżku. Obudziłam się o 8:02. Pogoda była słoneczna i ciepła. Umyłam się i założyłam koszulkę, spodenki i buty. Zeszłam do kuchni i w tym momencie zadzwonił do mnie telefon. Na wyświetlaczu pojawił się Jurgen Klopp.
- Halo ?
- Cześć Lenka ! Pewnie ciebie obudziłem ?
- Cześć wujek ! Nie, właśnie wstałam i mam zamiar pobiegać
- To świetnie się składa. Mam dla ciebie propozycję nie do odmówienia
- Zamieniam się w słuch ?
- Dziś o 10 jest trening. Przyjdź, przydasz mi się
- Nie ma problemu. To do zobaczenia o 10
- Tak, tak cześć
Bardzo ucieszyłam się na wieść o treningu. Do torebki wrzuciłam telefon, okulary i mój notes. Wyszłam z domu i truchcikiem zaczęłam biec na stadion Po co tak wcześnie ? Żeby przemyśleć kilka spraw a po za tym i tak nie miałam gdzie się podziać. Po kilku minutach byłam już na stadionie. Ochronie przedstawiłam się i wpuścili mnie. Dziś miał odbyć się trening zamknięty. Mimo godziny 8:16 po stadionem zgromadziło się już dużo fanów, którzy pewnie liczyli, że spotkają gdzieś, któregoś z piłkarzy. Przeszłam obok szatni i gabinetu trenera. Po chwili wyszłam z tunelu i na trawie ujrzałam wysokiego chłopaka, który zmagał się z piłką.Wykonywał różne triki i rzuty na bramkę. Przypatrywałam mu się kilka minut aż w końcu odwrócił się. Poznałam go już na samym początku.
- Dawno mnie obserwujesz ? - zapytał Marco
- Wystarczająco długo by upewnić się w swoim przekonaniu, że nieźle ci idzie - odparłam
- A tobie to może nie - rzucił wyzywająco
- Ja jestem amatorem a ty profesjonalistą
- Amatorem hahahahahaha mało kto gra tak jak ty. Kesteś na takim poziomie gry jak my
- Wydaje ci się
- To pokaż co potrafisz
- Tak zaczęliśmy pojedynek na triki. Walka byłą zacięta. Każdy z nas pragnął wygranej, by utrzeć nosa temu drugiemu. W końcu Marco podbił piłkę do mnie a ja odbijając ją kilka razy głową, obróciłam się wokół własnej osi i wbiłam ją do siatki.
- Huraaaa !!! - krzyczałam na całe boisko
- Dziewczyno, gdzie ty nauczyłaś się tak grać ? - zapytał oburzony
- Z tym trzeba się urodzić a tam naprawdę to miałam dobrego trenera,. a po za tym u nas to rodzinne - odpowiedział śmiejąc sie przy tym cicho
- No tak i wszystko jasne - skwitował chłopak
Opadliśmy na murawę a mój przeciwnik rzucił mi butelkę wody. Wypiłam dużego łyka, a on zrobił to samo. Po czym położył się plecami na podłożu i zamknął oczy. Ja siedziałam po turecku sącząc wodę. Wpadłam na świetny pomysł. Cicho wstałam i podeszłam do chłopaka. Odkręciłam korek butelki i wylałam trochę wody na jego twarz i włosy i krzyknęłam
- Wstawaj Reus ! - i zaczęłam się śmiać
- Kurwa ! - krzyknął i zerwał się na nogi. Przetarł oczy i odparł - Masz przerąbane Lena ! - krzyknął i zaczął biec w moim kierunku. Dokładnie w tym samym momencie ja zaczęłam uciekać. Dogonił mnie w połowie boiska. Właściwie to mu się nie dziwię. Miał świetną kondycję a nad moją troszkę trzeba było popracować. Złapał mnie w pasie obrócił do siebie i podniósł wysoko. Byłam jakiś ponad metr na ziemią i chętnie skoczyłabym ale on trzymał mnie za mocno w pasie.
- Co masz mi do powiedzenia na swoje usprawiedliwienie? - zapytał z wyrzutem
- Że warto było zobaczyć twoją minę - odpowiedziałam mu udając odważną. Lecz tak na prawdę trochę bałam się jego pomysłów.
- Oj pożałujesz tego Hoel - odparł z podejrzliwym uśmiechem
Zaczął obracać się wokół własnej osi, a że trzymał mnie dalej rękoma kręciłam się razem z nim.
- Aaaaaa Reus kretynie puść mnie ! - krzyknęłam
- Zastanowię się - odparł dalej kręcąc mnie.
Poczułam, dziwne uczucie w żołądku. Nie to nie było przyjemne uczucie a raczej uczucie bólu. Bólu fizycznego nie psychicznego. Dalej, dalej nie wiem co się działo bo oddałam się ciemnym ramionom, które pochłonęły mnie w swą otchłań ...

                                                               ***
- Lena ! Lena ! Obudź się ! - usłyszałam jakiś głos. Powoli docierały do mnie znaki świata zewnętrznego. Poczułam uścisk jego dłoni na mojej a drugą rękę gładził mój policzek. Delikatnie otworzyłam oczy i ujrzałam zatroskaną twarz Marco
- Lena ! Nie rób mi tak nigdy więcej ! - rzucił mi z wyrzutem
- Co się stało ?- zapytałam próbując się podnieść
-Zemdlałaś - widząc moje zamiary złapał mnie delikatnie za rękę i pomógł wstać. Przed oczami zrobiło mi się ciemno i zachwiałam się. Złapał mnie w ostatniej chwili.
- Źle się czujesz ? - zapytał
-Słabo mi - wychrypiałam
- Chodź usiądziesz - podprowadził mnie do ławki i posadził na niej. Oparłam głowę o oparcie na głowę i zamknęłam oczy
- Poczekaj zadzwonię po kogoś - odparł
- Nie nie trzeba. Po prostu nic nie jadłam - opowiedziałam otwierając oczy
- Nic nie jadłaś ?! No i przynajmniej wiemy od czego źle się czujesz. Poczekaj tu zaraz wracam
- Nie dzięki miałam zamiar iść na imprezę
- Mimo wszystko żarty się ciebie trzymają - odparł i zniknął. Po chwili pojawił się  z jabłkiem i butelką wody w ręku - Nie mam nic innego do zjedzenia, ale jeśli chcesz mogę wskoczyć do jakiegoś sklepu ?
- Nie. Dziękuję, nie trzeba - odparłam i wzięłam od niego jabłko
Czułam na sobie jego spojrzenie gdy ugryzłam kęs jabłka. Nie chciało mi przejść przez gardło, więc zrezygnowana, że nic w siebie nie wrzucę położyłam je obok. Widząc pytającą mine Marco odparłam
- I tak nic w siebie nie wrzucę - i upiłam łyk wody. Natychmiast po moim ciele rozeszła się zimna fala, aż wzdrygnęłam się a na moim ciele pojawiła się gęsia skórka. Nie uszło to uwadze blondyna i od razu podał mi swoją bluzkę, która leżała obok
- Zakładaj bo zachorujesz - powiedział podając mi bluzę
- Nic mi nie będzie - zaprzeczyłam
- Zakładaj i nie marudź - dodał
Wzięłam od niego bluzę i założyłam ją. Była o wiele za duża ale przynajmniej było mi ciepło. Do tego czułam ten świetny zapach perfum.
- Więc ... - zaczął Marco ale nie dokończył bo na boisko wbiegli chłopcy. Od razu nas spostrzegli i ruszyli do nas.
- Cześć - krzyknęli chórem na co wszyscy wybuchli śmiechem
 - Hej ! - opowiedziałam. Znałam ich już wszystkich po poznaliśmy się na wcześniejszym treningu i na imprezie
- Przyszłaś na trening - stwierdził Mats
- Nie no coś ty wcale jej tu nie ma ! - rzucił Marcel na co wszyscy wybuchli śmiechem nawet Hummels
- Mam kilka ciekawych propozycji i pomysłów dla drużyny - odpowiedziałam podejrzliwie. Nie zdążyli zapytać bo na boisko wszedł trener i krzyknął :
- No dobra dziewczynki, zaczynamy. Na początek 15 okrążeń ! - Chłopcy ruszyli od razy bo wiedzieli, że jak będą " żebrać " o mniej to i tak dostaną więcej
- Cześć Lena ! - zwrócił się do mnie i przytulił mnie
- Cześć wujek ! - odparł również radośnie. Od mojego przyjazdu spotkaliśmy się oprócz tego pierwszego treningu jeszcze kilka razy ale to na dziś mieliśmy zaplanowane ciekawe tematy rozmów
- Jak się tu czujesz ? zapytał z troską
- Wiesz, chyba powoli się tu zadomawiam - odparłam kłamiąc
- To dobrze - odparł chyba zadowolony
- Aha przyniosłam swoje notatki .... - zaczęłam
Rozmawialiśmy o różnych strategiach i pomysłach. To była chyba moje pierwsza rozmowa tutaj, która mnie wciągnęła i zaciekawiła. Podczas naszej rozmowy piłkarze ćwiczyli. Jeśli można tak to nazwać, bo cały czas się wygłupiali
- Dobra na dzisiaj koniec ! Daruję wam bo mam dobry humor. Żartowałem mam dla was niespodziankę - powiedział podekscytowany
- Mamy się bać ? - zapytał Neven
- Zobaczycie za jakiś czas - odparł nic nie wyjaśniając po czym oddalił się w stronę swojego gabinetu. Wszystkie oczy powedrowały na mnie z pytającym wzrokiem. Na co ja skwitowałam krótko :
- Mnie się nie pytajcie. To jego pomysł, a ja i tak nie pisnę słówka - o dziwo dali mi spokój
Wzięliśmy po butelce wody i usiedliśmy na brzegu boiska tam gdzie słońce jeszcze nie sięgało swoimi promieniami.
- To twoja sprawka, że włosy Reus wyglądają nieco lepiej niż zawsze ? - zapytał Błaszczykowski
- Teraz przynajmniej jakoś się prezentują - odparłam z duma na co wszyscy wybuchli śmiechem oprócz  naszego obiektu żartów
- Zemszczę się - odparł
Rozmawialiśmy jeszcze chwilę gdy poczułam, że unoszę się do góry i ktoś trzyma mnie na rękach oraz, że bardzo szybko się przemieszczamy czyli biegniemy a raczej ten ktoś biegnie. Obróciłam twarz i ujrzałam Marco
- Reus idioto postaw mnie ! - wrzeszczałam
- Jak sobie życzysz - odparł i bez trudu posadził mnie na sztandze bramki
- Kretynie ale na ziemi ! - wywrzeszczałam. Spojrzałam przed siebie i ujrzałam pokładających się ze śmiechu chłopców tak samo jak ten debil, który mnie tu usadowił
- Mówiłem, że się zemszczę - wydukał w przerwach pomiędzy śmiechem
- Nie rozmawiam z tobą - odparłam szukając jakiejś pomocy, i znalazłam ją - Mo ! Chodź tu i przydaj się na coś !
- Słucham ? - odkrzyknął - Wydawało mi się czy ktoś mnie wołał ?
 - To umyj uszy jak nie słyszałeś !
- A jednak nikt mnie nie wołał - odparł udając, że jest głuchy
- No dobra : Mo, bardzo ładnie proszę podnieś tu swój szczupły tyłek i pomóż mi zejść - poprosiłam najładniej jak tylko było mnie stać
- Skoro tak ładnie prosisz - odparł i posłał mi szeroki uśmiech. Podszedł do bramki, wciągnął ręce po czym złapał mnie w pasie i zdjął  z bramki. Postawił mnie na trawie
- Dziękuję ale i tak masz gruby tyłek - odparłam ze śmiechem i zaczęłam uciekać. Słyszałam, że mnie goni ale na szczęście reszta drużyny siedziała niedaleko i zdążyłam schować się za Piszczkiem. Pewnie dalej gonilibyśmy się i wygłupiali ale przerwał nam Erick:
- Zapomniałbym ! Ej posłuchajcie  w tą sobotę robię imprezkę urodzinowa u mnie, więc zapraszam wszystkich z partnerami - jego obwieszczeni zawtórowały krzyki radości
Wszyscy zebrali się i poszli do szatni a ja zabrałam swoje rzeczy. Byłam już przy wyjściu gdy usłyszałam za sobą kroki :
- Lena ...